Wolna sobota…
Czasem jak człowiekowi się bardzo nudzi to idzie do sądu robić zdjęcia (wszyscy foto wiedzą jakie to pasjonujące). Jako, że zupełnym przypadkiem odbywała się międzynarodowa konferencja poświęcona nowoczesnym technologiom w sądownictwie (rzutnik, telefon), wiedziony zapachem darmowych sałatek i soku jabłkowego zjawiłem się i ja.
Gwoździem programu był “pokazowy” (jak za PRL) proces terrorystów (odgrywany przez studentów prawa) z użyciem wideokonferencji, komputerów, itp. oraz gospodarska wizyta ministra Zbigniewa Z. (znanego gdzieniegdzie jako 0).
Całość nie byłaby warta wspomnienia, gdyby nie 2 pamiętne teksty:
Sędzina do oskarżonej: - dlaczego nazwała pani swoją stronę internetową “Blow the lab”?. (sprawa była o wysadzenie w powietrze jakiegoś labolatorium - przyp. red.)
Oskarżona: - no “blow”, to znaczy dmuchać….
Krótka ankieta wśród fotoreporterów i dziennikarzy wykazała, że pierwsze ich skojarzenie ze słowem “blow” było właściwe ;-).
Drugi tekst usłyszałem od rzeczniczki prasowej sądu, gdy minister Z. chciał się pozbyć natrętnych fotopstryków: “No, ale tu przed chwilą taka dziewczynka robiła zdjęcia. Brała pana ministra z dołu, z jednej strony, z drugiej….”.
Zataczając się ze śmiechu wyszedłem. Kim jest owa dziewczynka publicznie nie napisze, bo źle skończę ;-).

Posted by admin in Schizy |