Tell me baby, what\’s your story
Praca nad dużym fotoreportażem jak się można domyśleć łatwa nie jest. Poza samym fotografowaniem dużą rolę odgrywa umiejętność wejścia w dane środowisko, zostania zaakceptowanym przez ludzi których fotografujesz oraz, co najważniejsze, dobra gadana która potrafi otworzyć niejedne drzwi ( zwłaszcza te pancerne z zamkiem kodowym i napisem “Wstęp wzbroniony” ;-).
Najgorszym i najbardziej niewdzięcznym elementem całej tej układanki jest przedstawianie się. Dokładnie przedstawiać się trzeba wszędzie i każdemu tym częściej i bardziej precyzyjnie, im bardziej nieufnie do ciebie podchodzą ludzie którym chcesz robić zdjęcia i im bardziej ci zależy na ich przychylności. Idziesz do pierwszej osoby, mówisz że pracujesz nad takim a takim tematem, tłumaczysz dla kogo pracujesz, na jakich fotach ci zależy, itp. Osoba prowadzi cię do innej osoby, której musisz powiedzieć dokładnie do samo, ta z kolei do jeszcze innej którą trzeba wprowadzić w całe zagadnienie - i tak dalej.
Gdy materiał wymaga towarzyszenia bardzo blisko sporej grupie osób, jednego dnia tą samą formułkę kim jesteś, co robisz i dla kogo pracujesz możesz powtarzać do zrzygania nawet kilkadziesiąt razy dziennie. Czasem dla dobrego wrażenia trzeba się mocno poświęcać i z konieczności opowiadać x razy dziennie historie całego swojego życia.
Dzisiaj, przy opowiadaniu po raz 43 tego dnia czy studiowałem jakiś kierunek związany z fotografią, na odpowiedź iż jestem (o mało co) z wykształcenia informatykiem, od pewnego pana usłyszałem:
-a, to pan taki zawodowiec-amator
odcinek sponsorują literki T, H oraz C.
Posted by admin in Cytaty, Schizy |