Prawie jak Bresson….
Powszechnie znane na całym świecie fotografie mają to do siebie, iż ich motywy są wykorzystywane do granic możliwości. Jedni mówią, że to inspiracja, inni krzyczą o plagiacie, a jeszcze inni (w tym ja) już po prostu nie mogą patrzeć ani na oryginały ani na ich klony. Jednym z kuriozów, na które ostatnio trafiłem, jest zbiór “nowych wersji” słynnych fotografii, przedstawiony z użyciem ludzików LEGO. Komuś musiało się chyba bardzo nudzić, a w czasie sesji różne dziwne pomysły na zabicie czasu się trafiają :).
Podobnie jest z wszelkiego rodzaju reklamami - zazwyczaj do słynnych zdjęć sięga się widać wtedy, gdy terminy gonią a pomysłów brak. Agencja Magnum się przed tym zabezpieczyła i przy większości zdjęć reporterskich widnieje zakaz ich publikacji w kontekście reklamowym. No, ale nawiązać do znanego wszystkim kadru nikt nie zabroni i różne potworki później wychodzą. Z małym wyjątkiem, na który natrafiłem kilka dni temu - świetnej reklamy gazety Die Burger, która nawiązała do słynnego zdjęcia autorstwa Joe Rosenthala z bitwy o Iwo Jimę. Gdyby to samo zdjęcie nie było użyte w promocji gazety, pewnie by nie miało w sobie żadnej siły i świadczyło jedynie, iż dyrektorom kreatywnym zabrakło kokainy. Na szczęście albo nie zabrakło, albo pracował u nich ktoś z głową na karku.
Posted by admin in Znalezione w sieci |


