jak mBank nie radzi sobie z pieniędzmi klientów
Wpis średnio związany z tematyką bloga, ale umieszczam go, bo mnie już szlag trafia.
Od 2 tygodni próbuję wpłacić na swoje konto w mBanku pieniądze. Z założenia nie chcę korzystać z poczty (2 godziny w kolejce) albo innych banków (niemałe prowizje). W Warszawie jest 6 wpłatomatów mBanku w których teoretycznie bezproblemowo i za free można wpłacić sobie środki na konto.
Jak już wspomniałem - teoretycznie. W praktyce wpłatomaty tego banku niczym nie różnią się od wrocławskich automatów Merony sprzedających bilety komunikacji miejskiej. I te, i te przez większą część swojego czasu nie działają. Z małą różnicą, iż jeszcze nie widziałem żeby ktoś kopał wpłatomat.
Pierwsze podejście - Centrum Handlowe Wileńska - na ekranie wpłatomatu miga radośnie “Out of order”. Na pytanie, kiedy urządzenie będzie działać, konsultant mBanku burczy coś pod nosem i odgania petenta machnięciem ręki. Jak muchę. Kilka dni później kolejna próba w tym samym miejscu - komunikat ten sam, lecz miła brunetka z przepraszającym uśmiechem mówi, iż wpłatomat jest przepełniony i nie wie kiedy ktoś z firmy przyjedzie po pieniądze.
Podejście trzecie - Centrum Finansowe mBank na ul. Grzybowskiej 12. Na pytanie, gdzie znajdę wpłatomat (był na zewnątrz) pracownik banku odpowiada, iż mają awarię - co najwyżej może mi podać adres innego urządzenia, na drugim końcu miasta. Później, na tej stronie, sprawdzam dostępność automatów (o 3 rano!) i o 8:00 biorę taksówkę do Centrum Finansowego na ul. Senatorskiej 18. Widać wczesny poranek to czas intensywnych transakcji, bo po włożeniu karty wpłatomat informuje o awarii kasety z pieniędzmi i odmawia współpracy. Musząc koniecznie wpłacić owe nieszczęsne pieniądze, jadę jeszcze raz na Grzybowską (strona mBanku z godz. 8:58 twierdzi, iż ten już działa). I jak nietrudno się domyślić i tutaj jeszcze raz pojawia się znajome “Out of Order”.
Nigdy nie przypuszczałem, że będę publicznie piętnował bank który zawsze był dla mnie symbolem wygody i dobrego podejścia do klienta. O ile zarządzanie pieniędzmi wirtualnie wychodzi im nieźle, to w obliczu zwykłych, papierowych ich działalność kończy się żenadą. Ktoś w księgowości poskąpił funduszy i wpłatomaty wzieli z odzysku.
Podsumowując: na 5 podejść w ciągu 2 tygodni, 5 razy wpłatomaty były nieczynne. W całej Warszawie jest ich 6.
Posted by admin in Schizy |

lipiec 18th, 2008 at 9:16 przed południem
Podobna sytuacja występuje na Grójeckiej w Centrum Finansowym mBanku.
lipiec 18th, 2008 at 9:27 przed południem
Całkowicie popieram ten artykuł. W Olsztynie jest 1 (szok!!!), tak jeden wpłatomat. Częściej nie działa niż działa. Oczywiście informacje na temat sprawności urządzeń nigdy się nie sprawdzają. Naciąłem się już kilkanaście razy.
lipiec 18th, 2008 at 9:33 przed południem
popieram!
w Tarnobrzegu (podkarpackie) jest oddział mbank - siedzą w nim panie i mają komputer - tyle! nie można wypłacić / wpłacić pieniędzy. poza tym w okolicy kilkunastu albo i kilkudziesięciu kilometrów nie ma wpłatomatu tego banku.
na infolinii zbywają stwierdzeniem, że nic nie wiedzą.
lipiec 18th, 2008 at 10:01 przed południem
Hmm… ja tam nie potrafię z tych wpłatomatów korzystać, choć w moim małym Białymstoku podobno są dwa. Mam konto w BPH (darmowe, bo zrezygnowałem z karty) i placówkę pod nosem. Idę do BPH, wpłacam kasę, przelewam na mBank (darmowo).
lipiec 18th, 2008 at 9:30 po południu
Oj tam, jak zawsze przesadzasz. Wszak powszechnie wiadomo, że to tylko kwestia praw Murphy’ego, które od zawsze rządziły awariami w IT (i nie tylko)… ;-)
lipiec 26th, 2008 at 12:23 przed południem
Chcesz mieć w cenie syrenki mercedesa? Zmień mBank :)
lipiec 30th, 2008 at 1:19 po południu
W jankach wplatomat zawsze dziala :) przynajmniej jak narazie..