Pomiędzy zdjęciami

zapiski fotoreportera




luty 23rd, 2007

Przerzucając zdjęcia z ostatnich kilku dni trafiłem na fotkę Naszej Ulubionej Fotoreporterki ™, którą znacie z gościnnego odcinka gdzie opisywała swoje perypetie z facetem łowiącym panny “na aparat” ;-). A teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie sytuację w której ktoś podchodzi i pyta “Robisz zdjęcia?”

Posted by admin in Schizy | Komentuj »



Ręce opadają

luty 21st, 2007

Dzwonie do biura Samoobrony coby mnie dopisali do listy mailowej z zapowiedziami konferencji prasowych i gospodarskich wizyt towarzysza Andrzeja L. Rozmowa z panną z biura prasowego: [P] - panna, [J] - ja

[P] W takim razie poproszę o adres e-mail

[J] michal.rogala@gmail.com

[P] Dziękuje, to jeszcze proszę o pana imię i nazwisko

Ręce opadają…..

Posted by admin in Schizy, Uncategorized | 3 komentarzy »

100 pytań do… odcinek 2

luty 21st, 2007

odcinek gościnny, czyli kobieta z aparatem i mężczyzna z aparatem.

*W zasadzie temat kobiety z aparatem, a właściwie kobiety żyjącej z fotografii reporterskiej wymagałby dłuższego wstępu, ale może wstęp innym razem. Tak, to jest reklama następnego odcinka mojego autorstwa. Będzie miał tytuł “Świnka morska”. I już wiecie, o czym napiszę ;)

Opowiem Ci moją historię… ;)

Otóż robiłam kiedyś zdjęcia na pewnej większej imprezie. A w zasadzie na cyklu imprez - trwało to w sumie nieco ponad tydzień, koncerty odbywały się co wieczór, wydarzenie raczej branżowe i zdecydowanie dla koneserów, więc publiczność codziennie ta sama, wśród publiczności również gwiazdy. No dobra, raczej “gwiazdy” niż gwiazdy - mówiłam, że impreza branżowa, tak? Gwiazdy z bardzo konkretnej branży, czyli “gwiazdy”, to znaczy tacy, co to poza branżą niewielu o nich słyszało, ale wśród swoich swoją renomę mają. Do rzeczy. Jednej z takich gwiazd (no już, już, niech będzie - “gwiazd”; i zasadniczo to nie “jednej”, tylko “jednemu”; “gwiazda” płci męskiej, no) robiłam akurat zdjęcia poprzedniego dnia. Podczas koncertu. Jako jedyna. Doprawdy ciężko było nie zauważyć (i nie usłyszeć - mój aparat do najcichszych nie należy). Podczas kolejnej imprezy, na której tradycyjnie pstrykałam co i ile się dało, podchodzi do mnie wyżej wymieniony.

I tu pada inteligentny tekst:

- Robisz zdjęcia…

Yyyy… Skąd podejrzenie? Jaaaa??? Zdjęcia? Jakie w ogóle zdjęcia? TAK TYLKO SOBIE ZASUWAM OD PÓŁ TYGODNIA Z APARATEM, TRZEMA OBIEKTYWAMI ORAZ LAMPĄ BŁYSKOWĄ, ZAPASOWYMI BATERIAMI, TUDZIEŻ INNYM SPORO WAŻĄCYM CHOLERSTWEM DLA LANSU. I COBY NA SPRZĘT RWAĆ SE TE GWIAZDKI. SORRY, “GWIAZDKI”!

Puff… Uśmiecham się. Cokolwiek nieszczerze. I niezbyt uroczo.

- Uhm. Tak. Zdjęcia.

Gwiazda… yyy… “gwiazda”, nie gwiazda; wiem. I wiem, że wy też wiecie. On, jak podejrzewam, nie wie. Ale o tym ciii, nie o tym miałam pisać. No, to ten, no, “gwiazda” odpowiada:

- Bo ja też robię zdjęcia!

Doprawdy cieszy mnie to niezmiernie.

- Fajnie :)

Gwia… “gwiazda” niezrażony:

- Mam aparat fotograficzny!

I tu pada nazwa modelu.

I tu pada moja cierpliwość.

Pada również możliwość kontynuowania jakże miło zapowiadającej się znajomości.

Pada podejrzenie, że jednak należę do onanistów sprzętowych.

Nie pada deszcz, ale to akurat nie nic do rzeczy. Nie padam na kolana. Nie padają nieładne słowa, bo bądź co bądź “gwiazda” jest przyjacielem organizatorów imprezy. A organizatorzy imprezy mi płacą. Czyli że mój instynkt samozachowawczy też nie padł. Prawie.

- Tak? Uhm, ale wiesz, jak wolę trochę solidniejsze modele. Najlepiej z magnezową obudową. Bo jak czasem robię zdjęcia na demonstracjach ulicznych, to taki aparat można rozkręcić na głową i komuś przyp…

Zagadka dla czytelników: odezwał się jeszcze?

Posted by admin in Schizy | Komentuj »

War reporters

luty 18th, 2007

Posted by admin in Znalezione w sieci | 2 komentarzy »

Pocałujcie Świętego Walentego…

luty 13th, 2007

Mimo, że walentynki dopiero jutro, świąteczny nastrój udzielał się dzisiaj wszystkim bez wyjątku. O 19 odebrałem telefon od Natalie, że na moście Grunwaldzkim mamy samobójcę, który najprawdopodobniej chce skoczyć do Odry - minutę później pędziłem już przez miasto rowerem (samochodu nie mam, a od 2 lat jem tylko chleb ze smalcem - cała kasa idzie na alkohol i sprzęt foto :) na miejsce całego zamieszania. Dopingowany przez bluzgi i złorzeczenia przechodniów, którzy napatoczyli mi się pod koła uwinąłem się z dotarciem na miejsce w 10 min - jak można się było spodziewać było już po wszystkim i mijałem już tylko rozjeżdżające się karetki, radiowozy i samochody straży pożarnej. Policja się z samobójcami nie patyczkuje - nie wiem jak było w tym przypadku ale ostatnim razem (negocjator mimo woli, ech) jak widziałem to ściągnęli dziewczynę z wiaduktu siłą - za ręce, za nogi i do wozu…..

No nic, wracam na spokojnie do domu - 200 metrów zostało i drogę mi zajeżdża radiowóz.

Rozmowa [P] - Policja, [J] - Ja.

[P] Światło pan oszczędza?

(nie mam lamp w rowerze - przyp. rog.)

[J] Nooo….śpieszyłem się, w domu mi światła do roweru zostały….

[P] W domu…Wie pan co ja w domu mam?

[J] Mogę się domyślać….ale ja specjalnie chodnikiem jechałem żeby bez świateł przepisów nie łamać….naprawdę…..

[P] Za jazdę po chodniku to pan dostanie osobny mandat….

Walentynki kurwa mać…..aż się boje jutro z domu wychodzić.

P.S Z mandatu się wybroniłem, światła zamontowałem :D Samobójca trafił do psychiatryka na Kraszewskiego.

Posted by admin in Schizy | 5 komentarzy »

« Starsze wpisy



Blogi

Must see

Kategorie

Archiwum

Meta

Meble - przewozy międzynarodowe - japan calling card