Pomiędzy zdjęciami

zapiski fotoreportera




28/2.8

styczeń 29th, 2007

Każdy, kto zaczyna “na poważnie” fotografować, na początku dąży do tego żeby mieć jak najlepszy i największy sprzęt, jak najlepsze obiektywy i zasadniczo żeby już na kilometr było widać, że oto idzie ‘profesjonalista’ :D. Wszystko to podpada pod leczenie kompleksów - o zależności kupowanego sprzętu foto od długości członka można poczytać tutaj.

Jak piszę “każdy” to nie będę ukrywał, że kiedyś też tak miałem :). W każdym bądź razie ostatnio stwierdziłem, iż o ile lustrzanka o gabarytach płyty chodnikowej bardzo dobrze sprawdza się w ‘wyrobniczej’ fotografii prasowej - czyli konferencje prasowe, jakieś demonstracje i w ogóle miejsca gdzie człowiek z aparatem jest naturalnym elementem środowiska - o tyle takim sprzętem nie da się robić street foto czy fotoreportaży ze środowisk, gdzie ludzie reagują padaczką na widok aparatu.

Idealnym rozwiązaniem byłaby Leica M8, niestety sama jej cena może przyprawić o padaczkę tak więc ta opcja odpadła na samym początku :). Na placu boju pozostał więc mały, cyfrowy canon wygrzebany z szafy oraz chęć dokupienia do niego jakiegoś niedużego, stałoogniskowego szkła.

Mój wybór padł na EF 28/2.8, jako że Sigma 30/1.4 w testach jest masakrycznie słaba a EF 35/2 uznałem za ciut za “wąski”.

Po kupieniu obiektywu na allegro i wystaniu ustawowego czasu na poczcie (patrz poprzedni wpis) przyszedł czas na pierwszy test - i tu wielkie rozczarowanie.

Słyszałem, że ten obiektyw nie należy do cichych ale to co usłyszałem to było duże przegięcie. Dźwięk wydawany przez silnik i mechanizmy można porównać tylko do radzieckiego odkurzacza. Marzenia o małym i dyskretnym aparacie fotograficznym legły w gruzach. Wniosek jest taki, że trzeba sprzedać nerkę i zacząć się rozglądać po www.leica.com….

Posted by admin in Uncategorized | Komentuj »



Poczta….

styczeń 27th, 2007

Wszyscy wiedzą, że Poczta Polska to gówniana firma - niestety czasem trzeba z ich usług skorzystać. Stojąc w piątek w kolejce (notabene - 8 okienek w urzędzie pocztowym i jak zawsze tylko jedno czynne) miałem dobre 40 minut aby poobserwować sobie kilka rzeczy.

a) Strasznie mnie śmieszą wszelkie usługi typu “Bank pocztowy”. Stać godzinę w kolejce aby zrobić np. przelew mogą chyba tylko ludzie wychowani głęboko w PRL kiedy pod sklepem czekało się całą noc. Rozumiem, że nie każdy ma konto z dostępem przez internet, ale tracąc ciągle tyle czasu i użerając się z opryskliwymi babami w okienku każda normalna osoba zastanowiłaby się czy nie lepiej pójść do normalnego banku po drugiej stronie ulicy.

Nie wiem jak Wy, ale ja Poczcie Polskiej nie ufam - zwłaszcza pod względem pieniędzy. Co parę miesięcy można wyczytać w gazecie o listonoszach, którzy co fajniejsze paczki “gubili”. Kasjerki takie też się zdarzają - niby przyjmie wpłatę a później “zapomni” wklepać do komputera czy zaksięgować. Oczywiście w bankach też takie afery bywają - tyle, że każdy normalny bank, któremu zależy na public relations przyzna się do winy i zaproponuje wyrównanie strat. Według regulaminu Poczty Polskiej za zgubioną, poleconą paczkę np. o wartości 500PLN dostaniecie odszkodowanie max. 9PLN

Zastanówcie się czy w przypadku ich banku nie zostaniecie potraktowani podobnie ;-)

b) Facet przede mną stał w kolejce 35 minut aby kupić zdrapkę do telefonu komórkowego. Dookoła pełno sklepów i kiosków gdzie można bez kolejki taką zdrapkę kupić. I nie mówcie, że “pewnie nigdzie nie było” bo teraz wszędzie można doładować telefon poprzez kasę fiskalną w sklepie.

Nie mogę pojąć tego - to chyba instynkt stadny tak jak na dworcu kolejowym - wszyscy się zabijają żeby wejść do pociągu a ostatnie 3 wagony puste i bez kolejki….

c) Wiszące wszędzie reklamy. Do wiszących na poczcie reklam nic nie mam, ale prowadząc firmę w życiu bym się nie zareklamował w ten sposób. Owszem, oglądalność duża - ludzie z nudów czytają wszystko co tam napiszesz. Niestety dana reklama czy produkt powinny się zawsze kojarzyć z czymś przyjemnym. Stanie tyle czasu w kolejce, mając ochotę zamordować połowę ludzi przed tobą raczej pozytywnie na odbiór takiej reklamy nie wpłynie. Dla reklamodawcy kasa w błoto a efekt odwrotny do zamierzonego. I tak dany operator GSM czy guma do żucia kojarzy ci się jedynie ze smrodem i opryskliwą babą na poczcie.

Posted by admin in Uncategorized | Komentuj »

10 000

styczeń 22nd, 2007

H.C Bresson powiedział kiedyś: “Your first 10 000 photographs are your worst”.

W dzisiejszych, cyfrowych, czasach będzie to jakieś 100 000.

Zostało mi jeszcze jakieś 50 000 :D

Posted by admin in Cytaty | Komentuj »

styczeń 21st, 2007

„Zapamiętaj sobie coś, siostro. Świat niczego od ciebie nie potrzebuje, ale ty musisz mu coś dać. Dlatego żyjesz. Jeśli się teraz zabijesz, udowodnisz, że większość ma rację - niczym się nie różnisz od miliardów innych czaszek, które leżą pod ziemią. Jeśli dasz coś światu, nawet coś nietrwałego, wygrasz”.

Jonathan Carroll - Dziecko na Niebie

Posted by admin in Cytaty | Komentuj »

Wolna sobota…

styczeń 20th, 2007

Czasem jak człowiekowi się bardzo nudzi to idzie do sądu robić zdjęcia (wszyscy foto wiedzą jakie to pasjonujące). Jako, że zupełnym przypadkiem odbywała się międzynarodowa konferencja poświęcona nowoczesnym technologiom w sądownictwie (rzutnik, telefon), wiedziony zapachem darmowych sałatek i soku jabłkowego zjawiłem się i ja.

Gwoździem programu był “pokazowy” (jak za PRL) proces terrorystów (odgrywany przez studentów prawa) z użyciem wideokonferencji, komputerów, itp. oraz gospodarska wizyta ministra Zbigniewa Z. (znanego gdzieniegdzie jako 0).

Całość nie byłaby warta wspomnienia, gdyby nie 2 pamiętne teksty:

Sędzina do oskarżonej: - dlaczego nazwała pani swoją stronę internetową “Blow the lab”?. (sprawa była o wysadzenie w powietrze jakiegoś labolatorium - przyp. red.)

Oskarżona: - no “blow”, to znaczy dmuchać….

Krótka ankieta wśród fotoreporterów i dziennikarzy wykazała, że pierwsze ich skojarzenie ze słowem “blow” było właściwe ;-).

Drugi tekst usłyszałem od rzeczniczki prasowej sądu, gdy minister Z. chciał się pozbyć natrętnych fotopstryków: “No, ale tu przed chwilą taka dziewczynka robiła zdjęcia. Brała pana ministra z dołu, z jednej strony, z drugiej….”.

Zataczając się ze śmiechu wyszedłem. Kim jest owa dziewczynka publicznie nie napisze, bo źle skończę ;-).

Posted by admin in Schizy | Komentuj »

« Starsze wpisy



Blogi

Must see

Kategorie

Archiwum

Meta

bielizna damska - pozycjonowanie stron - Lektury - oc liberty - zapowiedzi filmów - Zdjęcia ślubne - Koszmar z ulicy Wiązów