Detoks
Wczoraj złożyłem pracę magisterską. Po roku ślęczenia przed monitorem, czuje się jakbym musiał od nowa uczyć się fotografować… :-/
Posted by admin in Schizy | Komentuj »
Wczoraj złożyłem pracę magisterską. Po roku ślęczenia przed monitorem, czuje się jakbym musiał od nowa uczyć się fotografować… :-/
Posted by admin in Schizy | Komentuj »
Będąc kilka razy, w formie pacjenta, na pogotowiu ratunkowym (również, na nieszczęście, dzisiaj) zdałem sobie sprawę jak bardzo polska służba zdrowia dba o swoich podopiecznych….
Już od pierwszego nomen omen kontaktu pracownicy szpitala badają słuch pacjenta oraz zakres słyszalnych przez niego częstotliwości, sprawdzając czy jednakowo reaguje na basowe ‘czego?‘ czy wysokie ‘co jest?‘. Oczywiście jeżeli wcześniej uda mu się zwrócić na siebie uwagę personelu. Jeżeli słuch jest w porządku a pacjent wykazuje czynności życiowe, czas na badanie sprawności ruchowej. Pacjent zostaje poinformowany, iż lekarz odpowiedni dla schorzenia/rany znajduje się na drugim końcu kompleksu szpitalnego.
Czy to ciężko zwichnięta noga czy uszkodzone kręgi szyjne (miałem przyjemność zawracać głowę lekarzom oboma tymi rzeczami na przestrzeni 2 lat) trzeba poginać przez 20 minut po szpitalu wypytując ochronę i przypadkowych ludzi gdzie to jest. W trakcie badania sprawności ruchowej zostajemy również poddani testom okulistycznym oraz psychologicznym - co kilkanaście metrów rozmieszczone są strzałki i tabliczki, przy czym “Wyjście” jest napisane czcionką 4-6 razy większą niż np. “Ortopedia” oraz pojawia się znacznie częściej. Jednym słowem bez okularów można dostrzec jedynie delikatną aluzję NFZ-tu brzmiącą mniej więcej “Wypierdalać i nie zawracać głowy”.
Kiedy dotrzemy w końcu na miejsce, a nasz stan jednoznacznie już wskazuje iż nie symulujemy (jakie to ułatwienie przy sprawdzeniu czy ktoś podstępnie nie próbuje wyłudzić L-4) zostajemy poddani obserwacji psychiatrycznej. Obserwacja ta jest dyskretna (cały personel jest bardzo zręcznie zakamuflowany i nie rzuca się w oczy) i polega na poddawaniu pacjenta różnorakim testom. Na początek odporność na stres - okazuje się iż w kolejce czeka 30 osób. Jak pacjent zareagował? Acha, (szur, szur w notesie). Drugi test obejmuje poziom pewności siebie - trzeba się dowiedzieć kto czeka ostatni (wbrew pozorom to nie takie proste skoro każda z 30 osób mówi co innego) oraz nie dać się wepchnąć konkurencji w kolejkę (tutaj emeryci dostają do wyników badania +25 punktów).
Po pomyślnym przejściu obu testów następuje najważniejszy - czyli jak pacjent reaguje na kilkugodzinne siedzenie w bezruchu na niewygodnej ławce (-15 punktów za pisanie sms-ów, -40 za włączenie mp3, -50 za próby odnalezienia i zaczepiania personelu) oraz dodatkowe atrakcje w postaci jedynego lekarza w budynku wychodzącego ze słowami “kiedy wrócę to wrócę”. Dopiero po zakończeniu wszystkich testów, dokładnie już zdiagnozowany pacjent dostępuje zaszczytu przekroczenia progu gabinetu lekarskiego, gdzie po rzuceniu nań okiem zostaje skierowany do innego bloku szpitalnego, zazwyczaj tego samego skąd przyszedł.
Mi się niestety nie udało nawet zbliżyć do klamki. Nie byłem godzien. Jutro dokuśtykam do gabinetu prywatnego, a po drodze sam połamie nogi tym, którzy krzyczą żeby nie prywatyzować szpitali. Wenflon wam w plecy.
Posted by admin in Schizy | 4 komentarzy »
…nie musi być pełne. Zostały mi 3 dni na skończenie pracy magisterskiej. W zeszłym tygodniu nie spałem przez 40 godzin non-stop, życie na ziemi i światło oglądam od pewnego czasu tylko na zdjęciach…


źródło: phdcomics.com
Posted by admin in Schizy | Komentuj »
Pokolenie JP2 trzyma się mocno, tak przynajmniej twierdzą środowiska, które w przeroście ambicji chciały przekuć ów slogan na ruch społeczny i zapisać się na stronach historii. Przynależność do pokolenia przestała jednak chyba być już trendy, bo teraz w rocznicę śmierci Jana Pawła II w modzie są ‘Marsze dla Jezusa’, a ludzie głoszący swoje nawrócenie i całkowitą odmianę życia siedzą cicho. Koszulki z napisem JP2 się sprały, opaski na nadgarstek poginęły - a kasy na nowe szkoda. No i ile można jeść kremówki.
Na obchody rocznicy poszedłem wiedziony chęcią uszczęśliwienia nowymi zdjęciami jednej z agencji fotograficznych, która handluje tym moim wątpliwej jakości dobrodziejstwem. Mając godzinę wolnego czasu, zamiast na mszę w intencji wybrałem się z książką na bulwar nad Odrą, w miejsce uczęszczane przez cały niemal okres studiów - choć wtedy z lepszym towarzystwem i bynajmniej inną zawartością butelki po wodzie mineralnej. Nie dotarłem jeszcze do czwartej strony, kiedy nieśmiałe ćwierkanie ptaków (wszak wiosna) przerwało równie nieśmiałe: “To aparat cyfrowy?”
W idealnym świecie zerwałbym się z ławki i uciekł. W idealnym świecie pomyślałbym dziesięć albo i dwadzieścia razy zanim położyłbym aparat obok siebie, albo przynajmniej przykrył go jakąś szmatą. Niestety. Wpadłem po uszy w gówno i należało wyjść z tego z jak najmniejszym uszczerbkiem na psychice i bez prokuratora na głowie.
- (nie podnosząc głowy znad ksiązki) - Tak, cyfrowy
- A ile ma megapikseli?
- Osiem
- A zrobi mi pan zdjęcie?
- (policzyłem w myślach do 10) - Tak
- To dobrze, ja na ławce usiądę
- (kadruję)
- Momencik, to ja jeszcze biblię wyciągnę
- (liczę w myślach do 20 i robię zdjęcie)
A mogłem zabić.

Posted by admin in Schizy | 4 komentarzy »
J.B. opowiadała, iż jadąc pociągiem, obok niej jakaś dziewczyna całą drogę zmawiała różaniec. Niektórzy naprawdę mają złą opinię o PKP :)
W sposób tragiczny pożegnałem się w górach z okularami. Powinny być jakieś specjalistyczne szkolenia jak używać szkieł kontaktowych nie wydłubując sobie przy okazji oczu.
Jak powiedział ktoś mądry: “Kupując książkę, kupujesz sobie iluzję że będziesz miał czas ją przeczytać”. Kupiłem sobie iluzję, że kiedyś przeczytam “Fotografa” - Wojciecha Bruszewskiego i “Capa - Szampan i Krew” - Alexa Kershawa.
Każdego rodzaju święta są niepowtarzalną okazją do obserwowania moherowych beretów w ich naturalnym środowisku. Trudno tutaj co prawda o nagrodę Wildlife Photographer of the Year, ale przynajmniej można nieco poszerzyć swoje horyzonty i skorygować światopogląd. I tak na przykład w sekrecie dowiedziałem się, iż wielki spisek komunistów próbuje przeszkodzić w kanonizacji Jana Pawła II. Miał być ogłoszony świętym natychmiast a tu bolszewickie pomioty rzucają kłody pod nogi kościołowi i tak się cały proces ciągnie już trzeci rok….
I na koniec status z GG - (C) Kropa:
Święta - są, snieg - jest, Kevin sam w domu w TV - nie ma :(
Posted by admin in Schizy | Komentuj »
« Starsze wpisy Nowsze wpisy »