Fotografowanie na koncertach- Młyn
O fotografowaniu koncertów czy festiwali można napisać bardzo wiele. Dzisiaj zajmę się aspektem fotografowania tzw. młyna. Młynem nazywamy strefę tuż przy scenie (barierkach) w której zbierają sie najwięksi fani danej kapeli lub najczęściej osoby najbardziej naprute. Gdy ilość takich osób przekroczy pewną masę krytyczną, praca mózgu każdej z nich zostaje utajona i dają znać o sobie różne dziwne instynkty i choroby psychiczne.
W 90% przypadków objawia się to nadpobudliwym skakaniem, wymachiwaniem rękoma oraz celowym wpadaniem jednych ludzi na drugich. Z punktu widzenia fotografującego, młyn jest zjawiskiem korzystnym gdyż daje możliwość zrobienia niezłych i całkiem ekspresyjnych zdjęć. Problem zaczyna się, gdy z młyna uciec się nie da, a zamroczeni ludzie robiący tzw. bydło grożą uszczerbkiem na zdrowiu i sprzęcie. Wszak jest impreza i po co komu zważać na innych ludzi stojących obok, co nie?
Rozwiązania są dwa - w pierwszym fotografujemy trzymając aparat w prawej ręce, a lewą trzymamy wyciągniętą przed siebie i zaciśniętą w pięść. Ktoś próbujący z całym impetem wpaść na nas napotka twardą niespodziankę. Druga metoda godna jest pomysłowości Adama Słodowego i wymaga przygotowań technicznych. Z filtra UV na obiektyw wyciągamy tymczasowo szkło i szlifujemy przód metalowej obręczy tak, by była ostra (normalnie tam jest gwint na drugi filtr, ale i tak nikt go nie używa). Po założeniu go na obiektyw, każdy kto spróbuje z całej siły skoczyć na nas, będzie wrzeszczącą nauczką dla pozostałych aby jednak trochę uważali….
Posted by admin in Schizy | 1 komentarz »
