Wolność słowa po chińsku
Czyli jak się fotografuje demonstracje w kraju mlekiem i miodem płynącym
Posted by admin in Znalezione w sieci | Komentuj »
Czyli jak się fotografuje demonstracje w kraju mlekiem i miodem płynącym
Posted by admin in Znalezione w sieci | Komentuj »
O fotografowaniu koncertów czy festiwali można napisać bardzo wiele. Dzisiaj zajmę się aspektem fotografowania tzw. młyna. Młynem nazywamy strefę tuż przy scenie (barierkach) w której zbierają sie najwięksi fani danej kapeli lub najczęściej osoby najbardziej naprute. Gdy ilość takich osób przekroczy pewną masę krytyczną, praca mózgu każdej z nich zostaje utajona i dają znać o sobie różne dziwne instynkty i choroby psychiczne.
W 90% przypadków objawia się to nadpobudliwym skakaniem, wymachiwaniem rękoma oraz celowym wpadaniem jednych ludzi na drugich. Z punktu widzenia fotografującego, młyn jest zjawiskiem korzystnym gdyż daje możliwość zrobienia niezłych i całkiem ekspresyjnych zdjęć. Problem zaczyna się, gdy z młyna uciec się nie da, a zamroczeni ludzie robiący tzw. bydło grożą uszczerbkiem na zdrowiu i sprzęcie. Wszak jest impreza i po co komu zważać na innych ludzi stojących obok, co nie?
Rozwiązania są dwa - w pierwszym fotografujemy trzymając aparat w prawej ręce, a lewą trzymamy wyciągniętą przed siebie i zaciśniętą w pięść. Ktoś próbujący z całym impetem wpaść na nas napotka twardą niespodziankę. Druga metoda godna jest pomysłowości Adama Słodowego i wymaga przygotowań technicznych. Z filtra UV na obiektyw wyciągamy tymczasowo szkło i szlifujemy przód metalowej obręczy tak, by była ostra (normalnie tam jest gwint na drugi filtr, ale i tak nikt go nie używa). Po założeniu go na obiektyw, każdy kto spróbuje z całej siły skoczyć na nas, będzie wrzeszczącą nauczką dla pozostałych aby jednak trochę uważali….
Posted by admin in Schizy | 1 komentarz »
Przed chwilą zadzwoniłem pod numer telefonu podany w następującej ofercie:
Zatrudnię fotografa do zdjęć w plenerze . Sesja zdjęciowa w dniu 09.08.2008 Czas ok 5 godzin.
Proszę o kontakt tel. XXXXXX.
tam też usłyszałem nienegocjowalną ofertę finansową: 100 PLN za całą sesję. Tłok na ziemi robią ludzie, którzy spadli z księżyca.
Posted by admin in Schizy | 3 komentarzy »
Po odwiedzeniu Władysławowa myślałem, że widziałem już szczyt możliwości turystyki masowej i tłumów na plaży. Aż do dzisiaj, gdy znalazłem w Reutersie takie oto zdjęcie z basenu w Chinach- jaki kraj, taki urlop :P
Posted by admin in Znalezione w sieci | 1 komentarz »
Wpis średnio związany z tematyką bloga, ale umieszczam go, bo mnie już szlag trafia.
Od 2 tygodni próbuję wpłacić na swoje konto w mBanku pieniądze. Z założenia nie chcę korzystać z poczty (2 godziny w kolejce) albo innych banków (niemałe prowizje). W Warszawie jest 6 wpłatomatów mBanku w których teoretycznie bezproblemowo i za free można wpłacić sobie środki na konto.
Jak już wspomniałem - teoretycznie. W praktyce wpłatomaty tego banku niczym nie różnią się od wrocławskich automatów Merony sprzedających bilety komunikacji miejskiej. I te, i te przez większą część swojego czasu nie działają. Z małą różnicą, iż jeszcze nie widziałem żeby ktoś kopał wpłatomat.
Pierwsze podejście - Centrum Handlowe Wileńska - na ekranie wpłatomatu miga radośnie “Out of order”. Na pytanie, kiedy urządzenie będzie działać, konsultant mBanku burczy coś pod nosem i odgania petenta machnięciem ręki. Jak muchę. Kilka dni później kolejna próba w tym samym miejscu - komunikat ten sam, lecz miła brunetka z przepraszającym uśmiechem mówi, iż wpłatomat jest przepełniony i nie wie kiedy ktoś z firmy przyjedzie po pieniądze.
Podejście trzecie - Centrum Finansowe mBank na ul. Grzybowskiej 12. Na pytanie, gdzie znajdę wpłatomat (był na zewnątrz) pracownik banku odpowiada, iż mają awarię - co najwyżej może mi podać adres innego urządzenia, na drugim końcu miasta. Później, na tej stronie, sprawdzam dostępność automatów (o 3 rano!) i o 8:00 biorę taksówkę do Centrum Finansowego na ul. Senatorskiej 18. Widać wczesny poranek to czas intensywnych transakcji, bo po włożeniu karty wpłatomat informuje o awarii kasety z pieniędzmi i odmawia współpracy. Musząc koniecznie wpłacić owe nieszczęsne pieniądze, jadę jeszcze raz na Grzybowską (strona mBanku z godz. 8:58 twierdzi, iż ten już działa). I jak nietrudno się domyślić i tutaj jeszcze raz pojawia się znajome “Out of Order”.
Nigdy nie przypuszczałem, że będę publicznie piętnował bank który zawsze był dla mnie symbolem wygody i dobrego podejścia do klienta. O ile zarządzanie pieniędzmi wirtualnie wychodzi im nieźle, to w obliczu zwykłych, papierowych ich działalność kończy się żenadą. Ktoś w księgowości poskąpił funduszy i wpłatomaty wzieli z odzysku.
Podsumowując: na 5 podejść w ciągu 2 tygodni, 5 razy wpłatomaty były nieczynne. W całej Warszawie jest ich 6.
Posted by admin in Schizy | 7 komentarzy »